czwartek, 18 sierpnia 2016

Tu i teraz - sierpień 2016



Zainspirowana Kasią z Worqshop bieżącym miesiącem rozpoczynam nową serię postów "Tu i teraz".
Wybrałam kilka słów kluczy, które będę rozwijać na podstawie tego co akurat dzieje się w moim życiu, moich przemyśleń i codzienności.
Zapraszam do mojego sierpnia.


CZUJĘ SIĘ nieswojo. Jednego dnia moje samopoczucie oceniam na 10/10, a drugiego na 4/10. Dokuczają mi bóle zębów, bóle brzucha, a ostatnio jeszcze słabsza atmosfera w miejscu okołodomowym. Dentystę zaczęłam już odwiedzać, Dziennik Obserwacji Organizmu wypełniać, a ludzi mi nieprzychylnych omijać, więc myślę że wszystko zmierza ku lepszemu.

CHCIAŁABYM aby lato jeszcze się nie kończyło. Nie jestem przygotowana na jesień, chcę nadal chodzić w krótkich koszulkach i spodenkach, pielić u mamy ogródek, spędzać weekendy na świeżym powietrzu i napawać się pięknym, ciepłym słońcem...

POTRZEBUJĘ chwil dla siebie, chwil spędzonych z ludźmi mi najbliższymi. Po prostu odpoczynku psychicznego. Zamierzam każdy kolejny weekend wyjeżdżać do rodziców, by zregenerować się i fizycznie i psychicznie, a szczególnie to drugie.

PRACUJĘ NAD przetworami na zimę - dżemami, sałatkami, powidłami. Kuchnia to mój raj na ziemi i mogłabym tam spędzać calutkie dnie. Na sobotę zaplanowałam zbieranie śliwek i produkcję pysznych powideł śliwkowych. W kolejce stoi też marmolada z malin - w ubiegłym roku wyszła pyszna i pomogła mi niejeden raz uratować weekend gdy mieliśmy mieć nagłych gości. Ciast, deserów, serniczków było co nie miara :)



CIESZĘ SIĘ, że spędziliśmy ostatni weekend z mężem we dwoje z dala od obowiązków i zobowiązań. Wypoczęliśmy, zregenerowaliśmy się, pozwiedzaliśmy - po prostu robiliśmy to co sprawia nam przyjemność i to na co mamy ochotę, a nie to co musimy robić. Oby częściej takie dni nam się przytrafiały.

UCZĘ SIĘ slow life. Jakiś czas temu dużo myślałam nad swim życiem i doszłam do wniosku, że najbardziej brakuje mi spokoju, spowolnienia, cieszenia się tym co mam i tym co jest tu i teraz. Uczę się takiego podejścia po trochu i myślę, że każdego dnia wychodzi mi to coraz lepiej.

CZYTAM wciąż "Antyrak" jest numerem 1. Czytam go już dość długo, ale to tylko z braku czasu bo gdybym mogła pochłonęłabym tą książkę w jeden wieczór. Masa ciekawych informacji, takich jakich potrzebowałam. Lubię z każdej takiej książki wyciągać coś dla siebie i z tej mam już kilka swoich typów do wyrobienia codziennych nawyków np. żywieniowych.

CZEKAM NA moment, aż zaczniemy budować nasz wymarzony dom.


niedziela, 7 sierpnia 2016

Klimatyczne kamienice



Przed rozpoczęciem lata powiedziałam sobie w duchu, że nie będę w tym roku siedzieć w miejscu. Mam przecież listę miast/krain do zwiedzenia, obejrzenia, i ani śnię z niej nie korzystać. Tym razem zwiedziłam Trójmiasto. Taaaaak! Wiem, mi też ciężko uwierzyć, że jeszcze tam nie byłam :)
Myślałam, że leżałam już na piasku we wszystkich miejscowościach nad polskim morzem, a jednak znalazłoby się parę wyjątków.

Jestem ZAUROCZONA Sopotem !
Sopot ma ten klimat, którym delektuję się w czasie każdej podróży - klimatyczne uliczki, piękne, kamienice, oraz urzekły mnie w nim drzwi do kamienic. Dobrze czytacie - drzwi. Na każdym kroku inna faktura, inny projekt, a kolorów tysiące, ornamentów. Mogłabym im robić zdjęcia i robić, ale w końcu bateria tez kiedyś się kończy w telefonie... Zdążyłam uchwycić kilka.






Podelektuję się jeszcze tym klimatem nadmorskim, przypomnę sobie zachód słońca na plaży, spacery Starym Miastem w Gdańsku, po molo w Sopocie...
Pomyślę o kolejnym krótkim, aczkolwiek intensywnym wyjeździe.








niedziela, 24 lipca 2016

Mogłabym tak żyć wiecznie


Uwielbiam te nasze rowerowe wycieczki. Wtedy czuję, że żyję i że z tego lata wyciągam jak najwięcej :)

Moją miłość do koni już znacie. Jest bezgraniczna, lubię obserwować te zwierzęta, zachwycać się ich umaszczeniem, grzywami, tym z jaką gracją się poruszają. Mogłabym robić im zdjęcia non stop, a i tak by mi się to nie znudziło.
Zawsze gdy wyruszamy na rowery, myślę tylko o tym abyśmy po drodze jakieś konie spotkali. Dzisiaj takie szczęście mnie spotkało, aż dwa piękne <3
Po drodze znaleźliśmy kilka w tym roku pierwszych naszych grzybów - jutro będzie z nich pyszna jajecznica ze szczypiorkiem :)
Wracając słońce już powoli zbierało się do snu. Zdążyłam jeszcze zrobić kilka zdjęć i dzień niestety zaczął się kończyć...

Mogłabym tak całe życie... Wśród pól, zwierząt, owoców, warzyw, na przejażdżkach rowerowych, na grzybach, piec ciasta, gotując świeżo zerwaną fasolkę... żyć tak jak teraz...